Głos Prześladowanych Chrześcijan

Pamiętajcie o więźniach, jakbyście współwięźniami byli ... Hbr 13,3

NIGERIA: Rzeź chrześcijan - relacje naocznych świadków

Z docierających do nas informacji od naocznych świadków masakry chrześcijan w wiosce Dogo Nahawa w Nigerii, dokonanej przez muzułmanów 7 marca 2010 r., wynika coraz bardziej wyraźnie, że cała akcja była wcześniej dokładnie zaplanowana i przeprowadzona w sposób skoordynowany. Jej celem była eksterminacja ludności chrześcijańskiej na tym terenie. W wyniku tego bestialskiego mordu życie straciło 500 chrześcijan, w większości kobiet i dzieci, a setki innych zostało rannych. Nie oszczędzano nawet niemowląt.

Fotoreportaż z pogromu chrześcijan w wiosce Dogo Nahawa w Nigerii.

Poniżej zamieszczamy relacje naocznych świadków tych wydarzeń: Daniela Vika, pełniącego obowiązki zwierzchnika wioski Dogo Nahawa, oraz mieszkańca wioski Josepha Williamsa.

Straciłem dziesięcioro moich dzieci

W niedzielę 7 marca 2010 r., ok. 2:30 nad ranem, gdy spałem w łóżku, usłyszałem jakieś dziwne odgłosy niedaleko swojego domu. Wyszedłem, żeby zobaczyć, skąd w środku nocy dochodzą te dźwięki. Wtedy zobaczyłem kogoś w kuchni, usiłującego rozpalić ogień. Zacząłem iść w stronę kuchni (w nigeryjskich wioskach kuchnia stanowi oddzielny budynek – przyp. red.) i wtedy zorientowałem się, że nie jest sam. Pozostali bez słowa rzucili się w moją stronę z długimi nożami, maczetami i mieczami. Szybko przeskoczyłem przez ogrodzenie i skręciłem za dom. Nagle niemal równocześnie mój dom i kuchnia stanęły w płomieniach. Zanim zdążyłem krzyknąć, usłyszałem pojedyncze wystrzały w całej wiosce, a potem krzyki mężczyzn, kobiet i dzieci. Zrozumiałem, że dzieje się coś strasznego. Wrzaski, krzyki, palenie domów trwało około półtorej godziny. Potem zobaczyliśmy światła zbliżające się z południowej strony wioski i usłyszeliśmy strzały wydawane przez nadjeżdżające oddziały policji. Właśnie wtedy napastnicy zaczęli uciekać. Potem ok. 6 rano odkryłem, że pięcioro z moich dzieci zostało zabitych na miejscu. Myślałem, że reszta, których nie widziałem, uciekła, ale ich martwe ciała znaleziono w buszu. W sumie straciłem dziesięcioro dzieci.

Spalony dom zwierzchnika wioski Doga Nahawa, który straci 10 dzieciWśród tych, którzy nas zaatakowali, rozpoznaliśmy niektórych mieszkańców wioski będących muzułmanami. Jednym z nich był Bakasi Mohammed, który pokazywał napastnikom domy, które mają spalić oraz te, których nie powinni ruszać. Dotychczas mieliśmy pokojowe stosunki z mieszkającymi pośród nas muzułmanami. Należeli do naszej straży obywatelskiej. Tego pamiętnego dnia wszyscy muzułmanie opuścili wioskę przed atakiem. Przeszukując dom Bekasiego Mohammeda, znaleźliśmy jego zdjęcia z przeszkolenia w używaniu specjalistycznych rodzajów broni, jakie przeszedł w stanie Bauchi (zdominowanym przez muzułmanów, w którym podobnie jak w 11 innych stanach Nigerii obowiązuje prawo szariatu – przyp. red.). Przekazaliśmy te zdjęcia przedstawicielom władzy.

Większość napastników była z ludu Fulani, niektórzy byli ubrani jak mieszkańcy Nigru, a nieliczni należeli do ludu Hausa. Zostaliśmy zaatakowani, ponieważ jesteśmy chrześcijanami. Naszych braci na całym świecie gorąco prosimy o modlitwy i wszelką pomoc, jaką mogą nam okazać.

Dziękuję i niech Bóg Was błogosławi.

Daniel Vik

Relacja Josepha Williamsa, mieszkańca wioski Dogo Nahawa

Mieszkam niedaleko Dogo Nahawa (w odległości niecałego kilometra). Byliśmy w domu, gdy usłyszeliśmy straszny płacz i krzyki dochodzące z całego Dogo Nahawa. Razem z bratem szybko pobiegliśmy tam, żeby jakoś pomóc mieszkańcom wioski. Udaliśmy się w różnych kierunkach. Gdy byłem już blisko, usłyszałem kobietę, krzyczącą i mówiącą: „proszę, zostawcie mnie; na Boga nie zabijajcie mnie”. Popędziłem w jej stronę, żeby zobaczyć, czy nie zdołam jej uratować z rąk tego, kto chciał ją zabić. Gdy tam dotarłem, zobaczyłem, jak chyba czterech mężczyzn cięło ją bezlitośnie swoimi mieczami. Kiedy mnie zobaczyli, rzucili się w moją stronę, żeby mnie zabić. Uciekałem ile sił w nogach do lasu opodal wioski. Gdy tam dotarłem, zobaczyłem nigeryjskich żołnierzy, którzy właśnie wysiedli ze swojego samochodu. Postanowiłem położyć się na ziemi i ukryć się przed tymi, którzy mnie ścigali i przed żołnierzami. Podczas gdy tak leżałem, żołnierze gdzieś dzwonili. Dwóch z nich poprosiło pozostałych, by ruszyli do wioski ratować ludzi, ale tamci się ociągali. Ci dwaj, którzy, jak podejrzewam, byli chrześcijanami, zaczęli iść w stronę wioski, ale ich dowódca powiedział im, żeby zawrócili. Wrócili do swojego samochodu i zostali w nim. Obserwowali masakrę zupełnie jakby przyjechali na nadzór. Gdyby ci żołnierze od razu wkroczyli do akcji, zażegnaliby całą sytuację.

Jeden z kościołów spalonych w Dogo Nahawa

Strategia tych ludzi była następująca: Nadeszli od północno-wschodniej strony wioski i otoczyli ją. Ci z nich, którzy mieli maczety, miecze i noże zostali poza wioską i leżeli tam, czekając na tych, którzy będą uciekać. Natomiast ci, którzy mieli karabiny, weszli do wioski, strzelając i paląc domy. Większość ludzi usiłowała uciec z wioski, ale gdy się z niej wydostali, zostali zabici. Ci na zewnątrz wioski nie mieli żadnej litości. Rozłupywali dzieciom głowy. Zabili matkę usiłującą uciec i położyli na niej ciało jej dziecka. Dwóm kobietom w ciąży rozpruli brzuchy, wyjęli z nich dzieci i położyli je na piersiach matek. To było potworne.

Zabitych było tak wielu, ponieważ wśród napastników byli niektórzy młodzi muzułmanie, mieszkający razem z nami w wiosce. Należeli oni do straży obywatelskiej, jaką mamy w naszym plemieniu i znali drogi prowadzące do i z wioski. Zazwyczaj, gdy gdzieś pojawia się zagrożenie, przenosimy się w celach bezpieczeństwa razem z muzułmanami do sąsiedniej wioski. Oni znali nasze plemienne hasło, jakiego używaliśmy w takich sytuacjach. Dlatego też ukryli wielu napastników po tej strony wioski, którędy wiodła droga ucieczki. Gdy rozpoczął się atak, straż obywatelska zaczęła ostrzegać mieszkańców. Większość wysłała swoje dzieci i żony naszą stałą drogą ucieczki, nie wiedząc, że ci ludzie tam czekali. Nawet gdy uciekający chcieli zmienić drogę, bo zobaczyli tych ludzi, ci muzułmanie, którzy też tam byli, wołali ich, podając hasło i w ten sposób dalej zabijali ludzi, podczas gdy wojsko wszystkiemu się przyglądało. Jeden z młodych muzułmanów, jakich znaliśmy, Mohammed Bakasi (przeszedł on przeszkolenie w Bauchi, o czym nie wiedzieliśmy, dopóki w jego pokoju nie znaleziono zdjęć) pokazywał im, które domy mają spalić. Ustawił też na ziemi karabin maszynowy i strzelał do wszystkich, którzy usiłowali uciec. To wszystko, co wiem. Potrzebujemy pomocy i bardzo dużej ochrony.

Kontakt

FacebookYoutubeFeedTwitter
Jesteś tutaj: Home Więcej wiadomości z Nigeria NIGERIA: Rzeź chrześcijan - relacje naocznych świadków
Nasza witryna używa cookies. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Więcej w Polityce prywatności ... Zgadzam się